Zarezerwuj wizytęZapisz się

Ruchliwe dziecko czy trudności sensoryczne?

Ten tekst prawdopodobnie działa przeciw mojemu interesowi, bo jego główna teza brzmi: większość ruchliwych dzieci nie potrzebuje żadnej terapii. Potrzebuje więcej ruchu, więcej snu i krótszych zadań. Kierowanie każdego wiercącego się przedszkolaka na płatną diagnozę to sprzedaż, nie opieka.

Ile powinien usiedzieć przedszkolak

Zacznijmy od tego, bo bardzo często problem leży w oczekiwaniach, nie w dziecku.

Dziecko trzy–czteroletnie powinno być w ruchu co najmniej trzy godziny dziennie, z czego minimum godzinę stanowi ruch intensywny — taki z zadyszką i spoconymi plecami. Zaleca się też, żeby nie unieruchamiać dziecka dłużej niż godzinę naraz: wózek, krzesełko, fotelik.

Ruch małego dziecka jest przy tym z natury poszarpany, nie ciągły — epizody intensywnej aktywności trwają średnio kilka sekund, a nie minut. Dziecko, które biega w zrywach i pada, po czym znowu zrywa się do biegu, zachowuje się dokładnie tak, jak powinno.

Nie ma jednej normy „ile minut dziecko powinno usiedzieć"

Źródła podają różne liczby i żadna nie jest uzgodniona. Jest za to obserwacja, która porządkuje więcej niż jakakolwiek tabela: ten sam czterolatek potrafi skupić się dwadzieścia minut na klockach i trzy minuty przy zadaniu narzuconym przez dorosłego. I jedno, i drugie mieści się w normie.

Dziecko utrzymuje uwagę najdłużej przy zadaniu, które samo wybrało. To nie jest przekora — to sposób, w jaki działa uwaga na tym etapie rozwoju.

Co odróżnia sensorykę od temperamentu

Najlepszym rozróżnikiem nie jest natężenie ruchu, tylko kontekst i powtarzalność.

Dziecko wysoko aktywne

  • Rusza się wszędzie i zawsze, bez konkretnego wyzwalacza
  • Reaguje podobnie w domu, w sklepie i na dworze
  • Po wybieganiu się potrafi usiąść i się skupić
  • Nie unika konkretnych sytuacji ani miejsc

Możliwe trudności sensoryczne

  • Reakcja jest przewidywalna i przypisana do konkretnego bodźca
  • Zawsze przy tej samej rzeczy: metce, hałasie w sali, świetle, fakturze
  • Wzorzec się powtarza tygodniami, nie zmienia się z dnia na dzień
  • Realnie utrudnia jedzenie, ubieranie, mycie, sen albo udział w zajęciach

Kluczowe słowo to wzorzec. „Dziecko się wierci i nie może się skupić" to nie jest wzorzec sensoryczny — to opis, który pasuje do kilkunastu różnych przyczyn. „Dziecko za każdym razem wychodzi z sali, gdy włączają muzykę, i zatyka uszy" — to już jest wzorzec.

Cztery rzeczy do sprawdzenia najpierw

Piszę to jako osoba, która zarabia na terapii — i właśnie dlatego zależy mi, żebyście najpierw sprawdzili to, czego ja sprawdzić nie mogę.

  1. Sen. Skrócenie snu o mniej więcej godzinę przez kilka nocy realnie pogarsza uwagę u dzieci. Trzy–pięciolatek potrzebuje co najmniej dziesięciu godzin, sześciolatek dziewięciu. To najtańsza rzecz do sprawdzenia i zaskakująco często wyjaśnia całą resztę.
  2. Oddychanie w nocy. Jeśli dziecko chrapie prawie co noc, oddycha przez otwarte usta także w dzień, śpi z odgiętą do tyłu głową i budzi się zmęczone mimo długiego snu — to podejrzenie bezdechu sennego. Objawy dzienne są nie do odróżnienia od nadruchliwości gołym okiem. Pediatra i laryngolog.
  3. Słuch. Wysiękowe zapalenie ucha przechodzi do wieku szkolnego nawet dziewięcioro na dziesięcioro dzieci, a u części nawraca. Daje niedosłuch, który wygląda dokładnie jak nieuwaga i ignorowanie poleceń. Dziecko podgłaśnia bajki, prosi o powtórzenie, gorzej funkcjonuje w hałaśliwej sali.
  4. Ruch w ciągu dnia. Jeśli dziecko spędza sześć godzin w sali i wraca do mieszkania, w którym nie ma gdzie biegać, to obraz nadruchliwości bierze się z niedoboru, nie z zaburzenia.
Sytuacje wymagające lekarza, nie terapeuty
  • Dziecko traci umiejętności, które wcześniej miało — mowę, chodzenie, kontrolę nad pęcherzem po okresie czystości.
  • Epizody „zawieszenia" — zapatrzenia na kilka–kilkanaście sekund, bez reakcji na dotyk i imię, po czym powrót do aktywności jak gdyby nigdy nic.
  • Zachowanie zmieniło się nagle, w ciągu kilku tygodni — albo po urazie głowy, chorobie z wysoką gorączką lub wydarzeniu w rodzinie.
  • Ruchliwość realnie zagraża dziecku: wybieganie na jezdnię, wychodzenie z domu samo, wspinanie się bez oceny ryzyka.
  • Dziecko rani siebie lub innych — uderza głową o ścianę, gryzie się, atakuje tak, że powstają obrażenia.
  • Dziecko chudnie, jest blade, skrajnie zmęczone, ma nawracające infekcje.
  • Rodzic czuje, że nie daje rady — jest wyczerpany, krzyczy częściej niż chce, boi się własnych reakcji. To realny powód, żeby pójść do psychologa dla siebie, i najskuteczniejsza rzecz, jaką można wtedy zrobić dla dziecka.
Bezpłatna pomoc bez skierowania

Ośrodki środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży (pierwszy poziom w systemie NFZ) przyjmują bezpłatnie i bez skierowania dzieci do osiemnastego roku życia. Wykaz jest na stronie NFZ. Do psychiatry dzieci i młodzieży w ramach NFZ również nie potrzeba skierowania.

Osobno bezpłatna jest diagnoza w publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej właściwej dla miejsca zamieszkania lub przedszkola.

A jeśli to ADHD?

Mówię wprost: nie mogę ADHD ani rozpoznać, ani wykluczyć. Terapeuta integracji sensorycznej nie jest w Polsce zawodem medycznym uprawnionym do stawiania rozpoznań. Ocena procesów sensorycznych opisuje, jak dziecko reaguje na bodźce — i tyle.

Kilka rzeczy, które warto wiedzieć:

  • ADHD ocenia się na mniej więcej 5–7% dzieci, w wieku przedszkolnym około 5%.
  • Pełny obraz ujawnia się najczęściej między szóstym a dwunastym rokiem życia — kryteria opisują raczej dziecko szkolne niż przedszkolaka. Dlatego u czterolatka trudno o rozstrzygnięcie.
  • Objawy sensoryczne i ADHD bardzo często występują razem. Obecność jednych niczego nie rozstrzyga co do drugich.
  • Sygnałem do oceny psychologicznej lub psychiatrycznej są trudności obecne w co najmniej dwóch środowiskach — w domu i w przedszkolu — utrzymujące się ponad pół roku mimo wprowadzonego wsparcia.

Jeśli ktokolwiek powie Wam, że „to nie ADHD, tylko zaburzenia integracji sensorycznej" — proszę, potraktujcie to jako sygnał ostrzegawczy. Taka wypowiedź wykracza poza uprawnienia terapeuty i realnie potrafi opóźnić właściwą diagnozę o lata.

Co nie działa — mimo że się to sprzedaje

To sekcja, którą pisze mi się najtrudniej, bo dotyczy produktów sprzedawanych przez gabinety takie jak mój.

Piłka i poduszka sensoryczna zamiast krzesła

Przegląd badań daje umiarkowanej siły dowód na to, że alternatywne siedziska nie poprawiają zachowań funkcjonalnych ani uwagi. Osobno: gniotki i spinnery wypadły wręcz negatywnie dla koncentracji.

Kamizelka obciążeniowa „na skupienie"

W przeglądach otrzymała oznaczenie odradzające stosowanie w celu poprawy uwagi. W badaniu klasowym u dzieci z ADHD to leczenie, a nie kamizelka czy piłka, poprawiało funkcjonowanie w klasie.

Niuans, żeby było uczciwie: ten sam przegląd znalazł mocne dowody dla głębokiego docisku — ale dla snu i umiejętności ruchowych, nie dla koncentracji. Koc obciążeniowy może pomóc dziecku zasnąć. To co innego niż „pomoże mu się skupić na zajęciach".

Co ma najmocniejsze dowody w całym tym obszarze

Nie terapia w sali, tylko edukacja rodzica i strategie stosowane w domu. To najlepiej udokumentowany element wszystkich oddziaływań sensorycznych.

Wniosek dla Was jest dość niewygodny dla branży: gabinet, który uczy rodzica, robi rzecz o lepszym uzasadnieniu niż gabinet, który sprzedaje karnet na dwadzieścia spotkań.

I jeszcze jeden mit, który warto zamknąć: cukier nie nakręca dzieci. Badania z podwójnie ślepą próbą tego nie potwierdziły. Realną różnicę robi natomiast to, czy dziecko w ogóle jadło — długie przerwy między posiłkami pogarszają nastrój i współpracę.

Co pomaga w domu

  1. Ruch przed zadaniem, nie zamiast. Dziesięć minut czegoś ciężkiego — przepychanki, noszenie zakupów, zabawa w taczkę, wspinanie — zanim usiądziecie do stołu albo do zadania.
  2. Krótsze odcinki pracy z przerwą. Trzy razy po pięć minut z ruchem pomiędzy działa lepiej niż piętnaście minut ciągiem.
  3. Zadanie wybrane przez dziecko tam, gdzie to możliwe. Uwaga trzyma się najdłużej przy tym, co dziecko wybrało samo.
  4. Przewidywalność. Uprzedzajcie o zmianach, pokazujcie plan dnia obrazkami. Jeden bodziec mniej do udźwignięcia.
  5. Mniej hałasu w tle. Wyłączone radio i telewizor to dla dziecka wrażliwego na dźwięki różnica między „mogę się skupić" a „nie daję rady".
  6. Kartka zamiast testu online. Przez tydzień zapisujcie: godzina, sytuacja, co pomogło. Ta kartka jest warta więcej niż jakikolwiek internetowy kwestionariusz — i dla mnie, i dla lekarza.
Jeśli po przeczytaniu tej listy nic Wam nie pasuje do Waszego dziecka

To najprawdopodobniej wszystko jest w porządku i nie musicie nic robić. Naprawdę. Nie każde ruchliwe dziecko coś „wysyła" — czasem po prostu ma cztery lata.

O autorce

Małgorzata Bułkowska — diagnosta i terapeuta integracji sensorycznej, terapeutka ręki, nauczycielka. Prowadzi gabinet Go-Si w Olsztynie. Więcej o mnie →

Widzicie powtarzalny wzorzec?

Jeśli reakcje dziecka są przypisane do konkretnych bodźców, powtarzają się od tygodni i utrudniają mu jedzenie, ubieranie, mycie albo udział w zajęciach — wtedy ocena ma sens. Jeśli nie, powiem to i nie zaproponuję terapii.

Czytajcie dalej

Zarezerwuj wizytę